| 11.08.2005 :: 00:07 Link | Komentuj (5) |
jaka jestem w dniu urodzin
jestem sobą, ja to ja, jestem sobą czyli mną
jestem Ola
lubię zapach mandarynek
lubię nosić okulary
lubię się śmiać
lubię lody czekoladowe
i gorzką czekoladę
lubię
lubię kino i spacer po łące
lubię słoneczniki
lubię kubek duży z herbatą
lubię zapach kawy
lubię czytać
lubię płakać czasami
lubię słuchać radia nocą
lubię kolor zielony
lubię przez telefon rozmowy
lubię...
taka jestem
|
| 13.08.2005 :: 20:55 Link | Komentuj (2) |
W środku było dosyć ciemno. Gdzieniegdzie tylko przestrzeń przebijały, jak strzały, wąskie smugi światła przedostające się do wewnątrz poprzez niewielkie „okienne” otwory. Rolę firan spełniały misternie utkane pajęczyny. Zamiast dzwonka i lokaja poniewierał się wszędzie wiatr, który wszedł do środka wraz z Elizejką i wyrazistym podmuchem zaanonsował jej przybycie.
Znajdowała się w środku ogromnego holu. Naprzeciw niej, ku niebu jakby, wspinały się dwustronne schody. Po obu stronach tegoż przedsionka znajdowały się drzwi prowadzące do dalszych pomieszczeń. Co dziwne, jedne były zapieczętowane pajęczynami i zdawało się jakby były zamknięte od wieków. Drugie... drugie były czyste i lekko uchylone. Mogłaby nawet przysiąc, że przed sekundką ktoś tam wszedł nawet jej nie zauważając...
Znów wybór, lecz tym razem trzy drogi. To jak droga dobra, zła i droga...hmmm... potępiona?
Może niekoniecznie potępiona, ale najrzadziej wybierana. Choć może najlepsza z nich wszystkich?
- Halo? Jest tu ktoś? – w momencie, gdy te słowa opuściły jej usta, zdała sobie sprawę z własnej głupoty. -I po co ja się tu w ogóle pchałam?
Uchyliła jeszcze bardziej drzwi. Za nimi krył się ogromny salon. W kominku radośnie trzaskały palące się kawałki drewna. Przed nim stał duży fotel ustawiony tyłem do drzwi. Chciała wychylić się bardziej i zobaczyć co jeszcze skrywa pokój, lecz aż krzyknęła przerażona, kiedy ciszę przebił głos:
- Wejdź śmiało! Czekałem na Ciebie.
Głos ten dochodził z fotela...
[cdn. po powrocie z wakacji ;) życzcie mi weny twórczej ]
|
| 28.08.2005 :: 23:35 Link | Komentuj (4) |
Znów nadchodzi jesień. Zauważyłam to podczas spaceru. Niektóre drzewa wybrańcze są już żółte, pomarańczowe i czerwone. Czekają na brązy i złocienie. Lubię kolory jesieni. I jak świeci słońce a z nieba pada deszcz wielobarwnych liści. Czas robienia bukietów, abierania jabłek w ogrodzie, robienia ludzików z kasztanów... Zawsze zbieram kasztany. Wkładam je do kieszeni i zazwyczaj wyjmuję dopiero na wiosnę kiedy płaszcz idzie „zimować” do szafy. Jesień czuć też w powietrzu. Szczególnie wieczorem. Siedziałam wczoraj na parapecie i pochłaniałam całą sobą ten jesienno-nocny oddech Matki Ziemi. Księżyc się do mnie uśmiechał, a gwiazdy migocząc puszczały mi dyskretnie oczko. Wiatr wpadł do pokoju, zatańczył dwa kółka i popieścił dzwoneczki wiszące u sufitu. I tak sobie myślę, że jestem prawdziwą kobietą, bo oszukuję samą siebie...
|