18.06.2004 :: 13:47 Link Komentuj (3)Witaj zabłąkany wędrowcze...

Z okazji zdanego egzaminu z filozofii coś co się na nim pojawiło... "Według religii moralnej (...) podstawową zasadą jest to, że każdy, musi czynić wszystko, co leży w jego mocy, aby stać się lepszym człowiekiem" .

...tymczasem mnie nie zawsze to wychodzi...taki smutny wniosek na dziś...


18.06.2004 :: 17:22 Link Komentuj (1)


Ballada o dwóch siostrach

K. I. Gałczyński




Były dwie siostry: noc i śmierć
Śmierć większa a noc mniejsza
Noc była piękna jak sen a śmierć
Śmierć była jeszcze piękniejsza
Noc była piękna jak sen a śmierć
Śmierć była jeszcze piękniejsza

Hej noony noony! Haj noony na!
Śmierć była jeszcze piękniejsza

Usługiwały te siostry dwie
W gospodzie koło rzeczki
Przyszedł podróżny i woła: Hej!
Usłużcie mi szynkareczki

Hej noony noony! Haj noony na!
Usłużcie mi szynkareczki

Więc zaraz lekko podbiegła noc
Ta mniejsza, wiecie ta modra
Nalała, gość się popatrzył w szkło:
Zacny - powiada - kordiał

Hej noony noony! Haj noony na!
Zacny - powiada - kordiał

Lecz zaraz potem podbiegła śmierć
Podbiegiem jeszcze lżejszym
Podróżny cmok! A kielich brzęk!
Bo kordiał był zacniejszy
Hej noony noony! Haj noony na!
Bo kordiał był zacniejszy

Spełnił podróżny kielich do dna
I już nie mówił z nikim
Widząc, że druga siostra ma
Dużo piękniejsze kolczyki

Hej noony noony! Haj noony na!
Dużo piękniejsze kolczyki

Taką ballade w słotny czas
W oberży "Trzy Korony"
Śpiewał mi hej! w Dublinie raz
John Burton - John nad Johny

Hej noony noony! Haj noony na!
John Burton - John nad Johny

Dublin to z balladami kram
Niejedną tam się złowi
Więc to, com kiedyś słyszał tam
Powtarzam Krakowowi

Hej noony noony! Haj noony na!
Powtarzam Krakowowi

20.06.2004 :: 12:53 Link Komentuj (4)


Nie lubię burzy. Wręcz się jej boję. Najgorsza jest burza w nocy... choć w pewnych okolicznościach mogłoby to być podniecające...
22.06.2004 :: 16:58 Link Komentuj (3)


Im dłużej trwasz w niewinnym śnie, tym dłużej masz wszystko co chcesz


...kawa, herbata, sterta książek i notatek- trzymajcie jutro ze mnie kciuki...bo nieszczęścia chodzą parami- szczęście nie jest takie towarzyskie.

PS: Zapomniałam dodać, że już mam dosyć tego pseudoczerwca.
22.06.2004 :: 23:17 Link Komentuj (16)


...jeszcze tylko 10 godzin nauki i stanę twarzą w twarz z "potworem"...tym razem nie chciałabym być pożarta na jego śniadanie...przynajmniej nie w tym sensie ;)
24.06.2004 :: 12:38 Link Komentuj (9)


Nie będę niepotrzebnie budowała napięcia i powiem to od razu - ZDAŁAM.
"Potwór" jak zwykle był przeuroczy dla swoich studentek i również, jak zwykle, w oczach studentek widać było pożądanie "potwora"...
ale nic więcej już nie powiem...szaaaa...



25.06.2004 :: 00:14 Link Komentuj (6)



Do Czytelnika



Głupota, grzechy, błędy, lubieżność i chciwość
Duch i ciało nam gryzą niby ząb zatruty,
A my karmim te nasze rozkoszne wyrzuty,
Tak jak żebracy karmią szat robaczywość.

Upór jest w naszych grzechach, strach jest w naszych żalach,
Za skruchę i pokutę płacim sobie drogo-
I wesoło znów kroczym naszą błotną drogą,
Wierząc, że zmyjemy winy - w łez mizernych falach.

A na poduszce grzechu szatan Trismegista
Nasz duch oczarowany kołysze powoli,
I tak trawi bogaty kruszec naszej woli
Trucizną swą ten stary, mądry alchemista.

Diabeł to trzyma nici, ci kierują nami!
Na rzeczy wstrętne patrzym sympatycznym okiem -
Co dzień do piekieł jednym zbliżamy się krokiem
Przez ciemność, która cuchnie i na wieki plami.

Jak żebraczy rozpustnik, co gryząc przyciska
Męczeńską pierś strudzonej nierządnicy,
Kradniem rozkosz przejściową - w mroków tajemnicy
Jak zeschłą pomarańczę, z której sok nie tryska.

Niby rój glist co mrowiem gęstym się przewala,
W mózgu nam tłum demonów huczy z dzikim śmiechem,
A śmierć ku naszym płucom za każdym oddechem
Spływa z głuchymi skargi, jak podziemna fala.

Jeśli gwałt i trucizna, ognie i sztylety
Dotąd swym żartobliwym haftem nie wyszyły
Kanwy naszych przeznaczeń banalnej niestety!

Ale pośród szakalów, śród panter i smoków,
Pośród małp i skorpionów, żmij i nietoperzy,
śród tworów, których stado wyje, pełza, bieży,
W ohydnej menażerii naszych grzesznych skoków -

Jest potwór - potworniejszy nad to bydląt plemię,
Nuda, co, chociaż krzykiem nie utrudza gardła,
Chętnie by całą ziemię na proch miałki starła,
Aby jednym ziewnięciem połknąć całą ziemię.

Łza mimowolna błyska w oczu jej pryzmacie,
Ona marzy szafoty, dymiąc swe haszysze,
Ty znasz tego potwora, co jak sen kołysze -
Hipokryto, słuchaczu, mój bliźni, mój bracie!



Charles Baudelaire
25.06.2004 :: 22:59 Link Komentuj (9)

I am just your imagination...

Cały dzisiejszy dzień był tylko złudzeniem... to się nie stało. To mi się tylko śniło...i śnić będzie dalej...


Jedyne co mam to złudzenia,
Że mogę mieć tylko pragnienia.
Jedyne co mam, to złudzenia,
Że mogę je mieć.

26.06.2004 :: 17:10 Link Komentuj (4)


Wiedzą o mnie. Widzą jak jem z pustych talerzy i piję z próżnych kieliszków...

26.06.2004 :: 23:34 Link Komentuj (11)


mój były się żeni

Czyżby to było ukłucie zazdrości?
Jeśli tak, to nawet zabolało!
28.06.2004 :: 03:01 Link Komentuj (10)

POSTANOWIŁAM NIE SPAĆ KILKA DNI



30.06.2004 :: 22:21 Link Komentuj (4)

Dzisiejsza środa... bardzo miło spędzony to dzień.
...



Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Teatr


Zza czarnej portiery wysuwa się
Dama w czerni i chustkę złotą w zębach ssie,
i głowę ciężką od czarnych myśli kołysze
na obie czarne strony
(smutna Dama wyjąca jak pies do miesiąca,
mącąca czarną ciszę).
-A spod zwojów jedwabiu złotego jak słońca
blady głupiec patrzy zaczajony,
dłoń w muszlę złożywszy nad uchem
-i trwożnie wsłuchuje się w kroki idące,
i płaszczy się na podłodze:
bo to wkracza czarny Wuj o jednej nodze
i staje w milczeniu głuchem...
Nagle
rozwiewają się portier czarne żagle,
spada oliwna lampa jak żelazna śliwa
i wbiega Radość, Radość nad wyraz szczęśliwa.
Chwyta żałobną panią za fioka czarnego,
Głupca za rękę, Wuja za połę kaftana
-tak śmieje, tak śmieje, jakby było z czego,
dziewczyna zwariowana.




Księga gości
Wpisz się
Oglądaj






Dzisiejszy odcinek sponsoruje:
Projekt Elizjum


Kroniki Elyty


Rebelion


KE?

Zamiast porannej kawy

Darius


Kawa w Teatralnej

ŹdŹbło


Przyjaciel Diabeł

Piszczałkowo


Małe espresso

Kylie


Moje dziecko

Mateuszek


Popijając herbatę

Anaca


Mój prywatny psycholog

Daniel



Archiwum.

2009
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec




designed and made by uzi
© all rights reserved